Siedzi na stratosferycznej chmurze milczenia
i nawet nie wie
jaki jest błogosławiony
perlisty blask jego czoła
jeszcze nie oślepił jego samego
nie obejrzał się w tafli miłości własnej
zbiera się na odwagę
w dalekiej od bycia błogą nieświadomości
rycerskość ma we krwi
choć odarty ze zbroi z czucia
wszystko wróci na miejsce
po spotkaniu z wrażliwością
Dodaj komentarz