Nikt nie pojął tak jak oni
Że droga do wolności
Wiedzie przez koniec świata
Płynnie po apokalipsie
Przez góry i doliny bólu
Docierają powoli rok po roku do portu chwały w domu
Nad Wisłą
Niecierpliwym pozwalają cierpliwie w siebie wątpić
Wiedząc, że będzie takich jeszcze wielu
(Ale to nic bo sprawiedliwość na starcie wybrała ich stronę)
Szczątki swoje dają opalać słońcu
A pięknym wariatom z przyszłości kolorować fotografie
By na koniec (jeśli to już koniec) użyczać swoich imion
Parkom, skwerom, ulicom i nowonarodzonym
Nic nie było na darmo
Niech żyje wolność
Dodaj komentarz